


Do 2015 roku polskie firmy są w stanie podwoić wartość eksportu w stosunku do okresu sprzed światowego kryzysu finansowego - uważa Marian Twaróg, prezes zarządu Stowarzyszenia Eksporterów Polskich, w przeddzień X Konferencji Eksporterów Przemysłu Rolno-Spożywczego.
Trzeba jedynie tworzyć im warunki najbardziej sprzyjające - a temu służyć powinna polityka proeksportowego rozwoju i - w dłuższym okresie czasu - strategia. By odpowiadała ona interesom kraju, a i potrzebom eksporterów - musi odpowiadać na dwa co najmniej pytania: jakie branże powinny być rozwijane, z myślą o eksporcie oraz jakie kierunki geograficzne preferowane będą w najbliższej perspektywie?
Do priorytetów branżowych zalicza m.in. sektor motoryzacyjny, elektroniczny, lotniczy, biotechnologiczny oraz usługi informacyjne, telekomunikacyjne, biznesowe i badawczo-rozwojowe, a także sektor rolno-spożywczy. Natomiast - do priorytetów geograficznych - strategia zalicza jednolity rynek europejski, kraje sąsiadujące na wschodzie - Rosję, Ukrainę i Białoruś, a obok tego - rynek japoński, amerykański, chiński, indyjski, indonezyjski, malezyjski i takich krajów, jak Iran, Tajlandia, Arabia Saudyjska, Algieria, Maroko, RPA, Brazylia, Argentyna, Meksyk i Chile.
Istnieje uzasadniona wiara w nasze możliwości rozwoju gospodarki i jej sektora eksportowego. Polska dysponuje dużym już i atrakcyjnym potencjałem produkcyjnym towarów na eksport, a jego udział - przy przekroczeniu poziomu ponad 100 mld euro i 33-procentowym udziale w PKB - jest tego potwierdzeniem. Nasza oferta eksportowa jest zróżnicowana i odpowiada zainteresowaniu i wymogom jakościowym i technicznym odbiorców zagranicznych. To nie przypadek, że ponad 70% eksportu lokujemy na rynkach unijnych. Dotyczy to tak urządzeń mechanicznych i elektrycznych, samochodów i innych pojazdów, produktów chemicznych i wyrobów metalurgicznych, jak i artykułów rolno-spożywczych, wyrobów włókienniczych czy mebli i drewna. Nawet w okresie obecnego kryzysu w krajach odbiorców – popyt na wiele asortymentów utrzymuje się na przyzwoitym poziomie, np. w zakresie artykułów spożywczych.
Nadto - osłabienie złotego w stosunku do euro i dolara - stał się dodatkowym stymulatorem eksportu. Ten fakt sprawił także, że koszty siły roboczej w Polsce spadły, co jest zachętą m.in. do inwestowania w naszym kraju. W warunkach obecnego kryzysu - niektóre firmy zachodnie, wygaszając czy ograniczając produkcję we własnym kraju – zapowiadają uruchomienie produkcji i inwestycji w Polsce, a m.in. Dell, Indesit czy Fiat. Z tego też będzie eksport. Jeżeli więc w strategii proeksportowego rozwoju gospodarki zakłada się podwojenie do 2015 roku wartości polskiego eksportu - to uwzględniając wszystkie przedstawione przeze mnie warunki i czynniki, jest to zadanie realne do wykonania.
>>
Eksport towarów wzrósł w grudniu 2011 o 5,1 proc., a import o 2,4 proc. wobec analogicznego miesiąca 2010 roku – podał NBP. „Polskim eksporterom pomógł słaby złoty oraz gospodarka niemiecka” – mówi dr Jacek Adamski, dyrektor departamentu ekonomicznego PKPP Lewiatan.
„Do Niemiec trafia bowiem ponad 26 proc. naszego eksportu, w ponad 50 proc. są to produkty stanowiące komponenty do dalszej produkcji, która dalej jest eksportowana do innych krajów. Dobra kondycja gospodarki naszego zachodniego sąsiada, szczególnie eksporterów, pozytywnie wpływa na nasz eksport oraz tempo wzrostu gospodarczego. Jeżeli ta tendencja się utrzyma, chociaż nie będzie to łatwe, bo gospodarka niemiecka spowolniła, to jest szansa na wzrost PKB powyżej prognozy budżetowej oraz szacunków wielu instytucji międzynarodowych” – dodaje Jacek Adamski.
>>