Zadziwiający świat ekonomii
Grecy wiedza jak żyć. 150 mld euro to więcej niż skarb Agamemnona, więcej niż wszystkie skarby Troi, więcej niż warte było całe perskie imperium podbite przez Aleksandra Macedońskiego. 150 mld euro z kasy Europejskiego Banku Centralnego to największa zdobycz w historii Grecji. I to bez straty nawet jednego żołnierza!
Wcześniej podobnej sztuki próbowali Islandczycy, ale nie był ro sukces na miarę greckiego. Po pierwsze – Islandczyków jest kilkakrotnie mniej niż Greków, więc ich nawet luksusowa konsumpcja na kredyt nie stworzyła aż takich długów, po drugie – nie są członkami Eurolandu, a więc jako nie chronionych przez europejską solidarność do przynajmniej częściowego zwrotu nadmiernej konsumpcji zmuszą mechanizmy inflacyjne.
To „po drugie” jest także barierą, dzięki której europejskiej kasie nie grozi zamach ze strony Polski, ale o tym za chwilę – wróćmy jeszcze do Greków i ich historycznego sukcesu. Podejrzewających mnie o jakąś moralną prowokację, odpowiem, że Europa wprost się prosiła o takie zdarzenie. Czy opowieści o sprytnych Grekach, rozstawiających i chowających miliony plastikowych atrap drzew oliwnych do satelitarnej fotografii dla uzyskania unijnych dotacji za ograniczanie upraw, były tylko dowcipem a nie znakiem przyzwolenia dla oszustwa i fałszowania statystyk?
Światowy kryzys zburzył dużą część naszej niepisanej ogólnoludzkiej umowy, konwencji w myśl której wszyscy więcej lub mniej chcemy dobra, postępu, rozwoju cywilizacji. Zgodnie z tą regułą, jeśli Bank Światowy po raz pierwszy w swej historii ogłosił spadek w 2009 roku światowego PKP (wprawdzie tylko o 1%, ale jednak spadek), to stało się to wbrew zbiorowemu wysiłkowi i woli ludzkości? Kryzys odsłania brutalną prawdę – istnieją całe sektory gospodarki, czerpiące zyski z tego, ze innym powodzi się gorzej i starające się o pomniejszanie a nie powiększanie obrotu gospodarczego. Innym oczywiście.
Światowy kryzys odsłania także niedoceniane dotychczas zjawisko cyborgizacji gospodarki. Wychowani na konwencjonalnej literaturze i filmach s.f. w kategoriach fikcji oczywiście postrzegamy kwestię konfliktu ludzkości ze światem sztucznej inteligencji. Ciągle jeszcze jesteśmy skłonni widzieć tych „sztucznych” w postaci mechanicznej, rodem z filmów o Terminatorze. Czyż jednak nie dorasta do roli alarmującego symbolu (przypadkowy oczywiście) fakt, że Arnold Schwarzeneger ogłasza bankructwo najbogatszego „państwa” świata – stanu Kalifornia? Atak cyborgów na świat ludzi? Bzdura? Czy na pewno panujemy nad miliardami codziennie dokonywanych elektronicznie transakcji finansowych na skalę bilionów dolarów, ich przepływami pomiędzy rynkami finansowymi? Większość tych operacji jest przecież dokonywana samodzielnie przez „inteligentne systemy inwestycyjne”. One mieszają kapitały realne z wirtualnymi, one na hasło bessa w Argentynie kasują inwestycje w Polsce. Rzeczywiste cyborgi to nie mechaniczne stwory lecz oprogramowania działające w Internecie i sieciach telekomunikacyjnych. Ich modele rozpoznawania i interakcji z rzeczywistością tak sie maja do owej rzeczywistości jak modele dzięki którym synoptycy przepowiadają pogodę.
Czy w takiej ekonomiczno-cybernetycznej rzeczywistości Polacy mogą spać spokojnie? Do walki z zewnętrznym zagrożeniem wystawiliśmy zawodników z górnej półki – na pozycji ministra finansów Jacka Rostowskiego, na pozycji szefa banku centralnego Marka Belkę. Świat ich zna i oni świat znają. Wydaje się jednak, że prawdziwe zagrożenie może przyjść z wewnątrz. Jeśli wytykamy dziś Grekom, że hojną ręką przyznawali 11-miesięczne odprawy pracownicze, to w Polsce mamy grupy, które załatwiły sobie dożywotnie zatrudnienie, a niektórzy nawet dziedziczenie etatów. To nie sen. Jeśli martwimy sie, że wielu naszych unijnych partnerów, zwłaszcza z południowej części Europy, prowadzi nie dość perspektywiczną politykę to wspomnijmy o naszych wyeksploatowanych w ponad 70% liniach energetycznych i kolejowych, o przekraczających granicę fizycznego zużycia ¾ generatorów energetycznych, itp, itd. Któregoś dnia po prostu nasz wspaniały kraj może się zatrzymać. Nawet bez ataku cybernetycznej finansjery, bez kolejnej powodzi tysiąclecia i klimatycznych ekstremizmów.




